~~**~~
Sasuke
Znowu cisza, zniszczona ławeczka, cichy śpiew drzew i tylko to wspomnienie. Dziękuję ci, Naruto. Dokładnie cztery lata temu to samo miejsce i ta sama osoba. Nie oszukasz Uchihy, Uzumaki. Wiedziałem, że tam byłeś i mnie słuchałem. Żeby wszystko wróciło do normy, żebyś Ty do mnie wrócił. Gdybym tylko nie oddalał się tak od Ciebie, wtedy. Teraz nawet na korytarzu nie spojrzymy na siebie, jakbyśmy się siebie nie znali. Właśnie, MY. To za bardzo boli.
~~**~~
Percy
Żeby ten dupek wiedział tylko co do niego czuję. Przewróciłem się na drugi bok. Ludzie, jakim ja jestem leniem. Wiercę się w łóżku od godziny i nie mogę wstać. Jednym zdecydowanym ruchem ściągnąłem kołdrę z siebie, i ruszyłem do łazienki. Ubrałem się i zapominając o śniadaniu poszedłem na błonia. Ranny wiatr obudził mnie do reszty. Powoli krocząc przy tafli wody spojrzałem przed siebie i dostrzegłem Ann. Od dawna już jej nie kocham, ale zerwać też nie potrafię. Więc jak najsprawniej próbowałem przejść obok niej, co się niestety nie udało.
-Percy, musimy porozmawiać - powiedziała cicho.
Odwróciłem się i dotknąłem jej twarzy rękę, na co odwróciła wzrok i ją delikatnie zdjęła.
-Ja już tak nie potrafię. To mnie męczy. Przepraszam cię. Zrywam z tobą.
Pocałowała mnie zszokowanego w policzek i powiedziała.
-Żegnaj, Percy.
I odeszła. Jej niebieskie szaty powiewały, a ja nie mogłem ustalić faktów. Nareszcie koniec.
~~**~~
Jason
-Hej, Sakura - powiedziałem różowłosej, którą spotkałem na stołówce.
-Cześć Jason, czy nie widziałeś przypadkiem Nico? Nie wiem gdzie się podziewa, a miał iśc na kontrole.
-Chodzi o jego kostkę, tak?
-Tak, a znając jego niczego nie zrobił, więc nie daje mi wyboru.
-Nie, nie widziałem go. Ale możesz zapytać Sasuke , przecież spędzają ze sobą tak dużo czasu.
-Wielkie dzięki - wybiegła z sali
Właśnie, spędzają ze sobą tak dużo czasu. Już nie rozczulając się nad sobą, zabrałem się za dalsze pałaszowanie jedzenia. Kątem oka dostrzegłem warkoczyk i piórko. Nawet nie odwróciłem głowy, bo oczy zaczynały mnie piec. Jason, nie rozrycz się przy wszystkich, bo Piper z tobą zerwała. Po prostu starałem się nie zwracał na nią uwagi. Tym razem się udało. Jak najszybciej wyszedłem z sali, starając się o tym nie myśleć. Kiedy dochodziłem powoli do schodów [tak, to tutaj Nico miał wypadek] patrzyłem na podłogę, co było złym pomysłem. Po chwili leżałem na plecach widząc tylko twarz Kakashiego. W moment się porządnie zarumieniliśmy, a on ze mnie zlał.
-Przepraszam, powinienem patrzeć przed siebie.
-Nic się nie stało.
~~**~~
Naruto
Siedząc w dormitorium, widziałem tylko drugoklasistów i wychodzącego Kakashiego. Po minucie dosiadła się do mnie Hermiona, która chyba jako jedyna wiedziała, co znaczy dla mnie Uchiha. Wygadałem jej się w trzeciej klasie, ale o tym innym razem. Widać moją zamyśloną minę zapytała:
-Naruto, chyba nie zamierzasz tego zrobić?
-Ale czego?
Tylko przewróciła oczami i zabrała się za lekturę.
-I tak nie mam nic do stracenia - odparłem.
-Czyli jednak? Jednak to zrobisz?
-Oj no już, tak chcę to zrobić. Już nie wytrzymuje.
-No to na co czekasz kretynie?! - wrzasnęła waląc nie książką po łbie.
-Już! Dobra, idę! - powiedziałem wychodząc i masując obolałe miejsce.
Po drodze do Wieży Ślizgonów spotkałem czerwonego Jasona.
-Miałeś spotkanie z przeznaczeniem? - zapytałem.
-Zamknij się.
-Widziałeś gdzieś Sasuke?
Zastanowił się na chwilę.
-Chyba poszedł do tego swojego 'azylu', na tą ławkę i drzewa.
-Dzięki.
Zdziwiłem się, bo myślałem, że wszyscy zapomnieli o tym miejscu. Najwyraźniej nie. Idąc zobaczyłem Hatake, który też był zburaczony.
-Stary, nie mów mi, że się całowałeś z Gracem.
-Palant.
-A może jednak?
-Przestań kłapać dziobem ty odwłoku antylopy! - i poszedł sobie.
Kiedy dotarłem do mojego celu, rzeczywiście ktoś tam siedział. To nie był ktoś. To był Uchiha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Robi się gorąco!
~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz