niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 1

Rozdział 1
~~**~~
   Jason  

          Co ja sobie zrobiłem, że mam takie zwalone życie? Czemu to zawsze ja? Jeszcze ta sprawa z Piper. Jezu... i jak ja mam się teraz zachowywać? Po długim użalaniu się nad sobą, spróbowałem po cichu wejść do łazienki, żeby nie obudzić współlokatorów. Niestety, tylko próbowałem. A wszyscy w Hogwarcie wiedzą jak wszelkie starania Grace się kończą. Tym razem zaliczyłem piękną glebą w stylu baleriny z głośnym hukiem. Jęknąłem i spojrzałem pod siebie, gdzie zobaczyłem niebieską część odzieży pewnego osobnika, którego miałem obrzucić niezliczonymi bluzgami. Na jego szczęście skończyło się tylko nieprzyjemnymi myślami.
- Jason, co ty odwalasz stary? - spytał półprzytomny samiec.
-Witam się z podłogą. Ślepy jesteś? A i przy okazji - szybko ruszyłem się. - Ty deklu! Rzucaj swoją bieliznę gdzieś indziej!
-Przesadzasz - mina Perciego zmieniła się w bliżej nieokreśloną po zobaczeniu pobojowiska, które zostawił na podłodze.
-Chłopaki, dacie człowiekowi trochę pospać? - przewrócił się trzeci 'pan' na drugi bok owijając jeszcze mocniej 'szczelną-działającą anty zimnie' kołdrą.
-Alsev, już leżysz na swoim łożu od połowy dnia! - westchnąłem teatralnie i podniosłem ręce w celu poddania się.
-A skąd to wiesz? Śledzisz swojego kochanka? - odwróciłem się powoli cały czerwony i z grymasem na twarzy w stronę Jacksona ubranego w połowie. Ten ciul zostanie przeze mnie własnoręcznie unieszkodliwiony w niedalekiej przyszłości. A on tylko uśmiechnął się, nie mając pojęcia, że myślę o tym w jaki sposób zakończę jego marny żywot. Opanowałem się na moment.
-Nie. Ja po prostu znam się na zegarku matole - wyrwałem poduszkę spod głowy Pottera i rzuciłem w Perciego. Ten delikatnie zaliczył to samo co ja przed pięcioma minutami.
-To za twoje gacie - sarknąłem, słysząc w tle wyrazu sprzeciwu Albusa, który został pozbawiony swojej własności.

~~**~~
Nico

          Nawet już nie budziłem Scorpa. Niech se śpi. Po prostu nie miałem ochoty z nikim przebywać, z nikim . Nie licząc jedynego chłopaka, który stracił tyle samo co ja i rozumieliśmy się doskonale. W całym tym rozmyślaniu, natrafiłem na przeszkodę, którą znienawidziłem do końca przez trenera Hedga - schody. Zatłukę tego kurdupla za te zakwasy po szermierce. Powoli ruszyłem w stronę upragnionej stołówki, ale skończyło się tak, że za przeproszeniem, zwyczajnie się wyjebałem na przedostatnim schodku. Ktokolwiek wymyślił schody, człowieku zdychaj w męczarniach. Podniosłem się delikatnie, ale kostka dawała o sobie znać. Po dosłownie minucie zobaczyłem różowe włosy przed oczami, niebiesko-czarne szaty i dziękowałem Bogu, że ktokolwiek wysłał Sakurę do naszej szkoły.
-Nico, ty jesteś jakiś upośledzony, czy niewidomy?
-Nie umiem chodzić, jak widać.
-Czy pozwoliłbyś sobie chociaż raz pomóc?
Nie czekając na odpowiedź, szybko wzięła mnie pod ramię i zaczęła isć w zupełnie przeciwnym kierunku niż pyszne jedzonko. Kiedy się zorientowałem, zacząłem się rzucać.
-Kobieto, najpierw żarcie, potem pielęgniarka! - darłem się.
-Nie, tam zjesz - upierała się przy swoim.
-JE-DZE-NIE!!!Mówi ci to coś?!
-Hmmm... niebardzo.
Wciąż się rzucałem, więc odpuściła.
-Boże, ale ty jesteś uparty.
-W końcu zwycięstwo!
-Nie ciesz się tak. I tak cię tam zaciągnę.
Kiedy dotarliśmy do upragnionego miejsca, dzięki Bogom nie było tam jeszcze zbyt wielu osób. W sumie to tylko Alsev, Grace, Hermiona, paru Puchonów i Krukonów oraz Ray Zabini, który jak widać wywlekł się w końcu z łóżka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to narazie koniec ;3
Ważne powiadomienie, jeżeli czytasz moje wypociny, chciałabyłym Cię poprosić o pozostawinie komentarza, żeby wiedzieć, że jest tu jakaś żywa dusza.

I dla sprostowania:
-Wszyscy piątoklasiści,
-Z Naruto tylko Sasuke, Sakura, Naruto i Kakashi,
-Oryginalna trójka Hogwartu jest rówieśnikami z Alsevem, Scorpem, Rayem no i innymi...,
-Na końcu zawsze będzie jakiś obrazek,
Miłego dalszego czytania 
<3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz